WSTĘPEM....

Blog stworzony tylko w celu rozprzestrzeniania mojej twórczości poza pewnym forum.
Zawiera między innymi treści na temat relacji męsko-męskich tzw Yaoi, lub boys-love. Jeżeli odrzucają cię takie rzeczy - wyjdź stąd, nie zmuszam do czytania.
Pozostałych zapraszam dalej ^^
Oczywiście nie będę zamykać się tylko w tej konwencji, lubię też czasem coś innego napisać, w końcu nie samym Yaoi człowiek żyje.
Najpewniej będę operować, tak jak do tej pory, głównie wokół koreańskich boisbandów, a konkretniej - zespołu Big Bang.

niedziela, 16 maja 2010

Remember 1/?

tytuł: "Remember" [1/?]
kategoria: PG13
pairing: G-TOP
typ: yaoi, angst, AU, fluff
opis:
Czasem pozostają tylko wspomnienia. I choćby były szczęśliwe, potrafią być jednocześnie bolesne...



Ay yo you use to be my partner, we use to be a team
[Ah, ty byłeś moim partnerem, byliśmy drużyną]
Now I'm livin in the real while you livin in a dream
[Teraz ja żyję w rzeczywistości, podczas gdy ty żyjesz we śnie]
You use to go to bath with me and we was livin happily
[Chodziłeś ze mną się kąpać i po prostu żyliśmy szczęśliwie]



Dzisiaj…
Powoli osunął się na podłogę. Jego zbyt wielka koszulka była całkiem mokra od potu, a wilgotne włosy kleiły się w pasmach do czoła. Przesadzał. Znowu. Jak zwykle ostatnio.
Klatka piersiowa unosiła się i opadała szybko, gdy wręcz spazmatycznie usiłował złapać oddech. Czuł jakby serce waliło mu młotem od pięt do czubka głowy. Ale to jeszcze za mało.
To nie koniec.
Musiał wstać, musiał zmusić swoje słabe ciało do kolejnego wysiłku.
Chciał zapomnieć. To dopiero trzy miesiące, ale potrzebował zapomnienia.
Łatwo było zapomnieć, gdy ćwiczył. Gdy mógł skupić się na czymkolwiek innym.
Wstał.

Wciąż pamiętam…
* * *
Seunghyun wszedł do sali, piorunując go wzrokiem.
- Znowu to robisz! – warknął, nawet nie przejmując się tym, że trzeba zdjąć buty na progu.
- C-co? – Jiyong chciał zadać to pytanie z najniewinniejszą miną pod słońcem, jednak trudno było mu zachować kamienną twarz pod siłą tego spojrzenia.
- Uch, i ty się jeszcze pytasz? – starszy mężczyzna przewrócił oczami. – Mam ci przypomnieć, że PRZEDWCZORAJ wynosiłem cię stąd na rękach, bo nie byłeś w stanie samodzielnie ustać?
Jiyong wydął policzki, wyraźnie niezadowolony.
- Muszę ćwiczyć.
- Taa… Ćwiczyć a nie katować się do nieprzytomności. Idziemy. JUŻ – wyciągnął do niego rękę, z miną nieznoszącą sprzeciwu.
Chłopak parsknął i skrzyżował ręce na piersi.
- Nigdzie nie idę – oznajmił dobitnie i odwrócił się na pięcie do lustra, chcąc kontynuować ćwiczenia.
Zaraz jednak poczuł jak jest unoszony i Seunghyun po prostu zarzucił go sobie na ramię.
- Nie po dobroci, to siłą…
Jiyong znów wydął policzki, ale zaraz parsknął śmiechem.
Nie potrafił się na niego gniewać.
* * *

Dzisiaj…
Zimny prysznic. Lodowata woda była bolesna jak tysiące igieł wbijających się w skórę.
Ale doskonale zmywała zmęczenie, oczyszczała ciało i umysł, i Jiyong z powrotem mógł jasno myśleć. A także mógł więcej ćwiczyć.
Tylko po to, by znów nie myśleć.
Wręcz z furią szorował swoje ciało, jakby był na coś wściekły. Aż na ramionach i klatce piersiowej zaczęły pojawiać się czerwone pręgi.
- Kurwa… Seunghyun… - wyjąkał, uderzając pięścią w ścianę w bezsilnej złości.

Wciąż pamiętam…
* * *
- Seung~hyun! Co robisz? – przeskoczył lekko nad oparciem kanapy i od razu wlazł mu na kolana, oczywiście wpychając się przed gazetę którą ten czytał.
- Czytam gazetę… - odpowiedział ze stoickim spokojem. – Możesz sobie pójść, poznęcać się swoją osobą nad kimś innym? – spojrzał na niego karcąco, jak na kota, który zawsze domaga się pieszczot w złym momencie.
- Nie! – odparł chłopak z anielskim uśmiechem. – Pomóż mi się wykąpać…
- A co znowu? – przewrócił oczami z miną nie wskazująca raczej na chęć pomocy.
- Upadłem na treningu i chyba skręciłem sobie kostkę…
- Co ma skręcona kostka do kąpieli?
- To znaczy… - nie zdążył dokończyć, bo Seunghyun nagle złapał go za obie nogi i prawie podniósł do góry nogami, uważnie przyglądając się obu jego kostkom.
- Jak dla mnie wyglądają w porządku. No ale mus to mus, skoro to aż taki problem… - uśmiechnął się.
Pamiętam…
Uśmiech miał specyficzny, aż za słodki dla jego mrocznych oczu i potężnej postury, a jednocześnie w pewien sposób przypominał on minę zadowolonego z siebie kota po sutym obiedzie. Gdy uśmiechał się naprawdę, miał dołki w policzkach i coś, co Jiyong nazywał ‘zawijkami’ a co jeszcze bardziej nadawało temu uśmiechowi kotowatości.
Pamiętam…
- Wymyjesz mi włosy Seunghyun? – zapytał gdy tylko został rozebrany i wsadzony do wanny, pełnej cudownie gorącej wody i piany.
- Zdawało mi się, że masz poszkodowaną nogę nie ręce?
- Ręce też… - spojrzał na niego smutno.
- Ah tak…
- Lubię jak to robisz nooo!! – zaczął zawzięcie machać nogami, rozchlapując wodę na wszystkie strony.
- No już, już… Nie machaj tak, bo bardziej sobie nóżkę skrzywdzisz.
- Tak jest! – zawołał, zaczynając zamiast tego chlapać rękoma i powodując małą powódź w łazience…
* * *

Dzisiaj…
Nie lubił już swojego odbicia w lustrze. Pod oczami miał koszmarne cienie spowodowane brakiem snu, których już nawet korektor nie zakrywał.
Dawno nie był u fryzjera i teraz zbyt długie pasma włosów wpadały mu do oczu. Odrost miał dokładnie trzy centymetry.
Centymetr na miesiąc.
Trzy miesiące.
Wychudł. Jakoś nie chciało mu się jeść.
Nie chciał tęsknić, nie chciał tak cierpieć. Nie chciał…
Zbyt wielu rzeczy nie chciał.
Nie chciał pamiętać, naprawdę…

Wciąż pamiętam…
* * *
- Co to za hałasy? – ziewając Jiyong wyczołgał się z sypialni, w starym rozwleczonym podkoszulku[Seunghyuna] i starych spranych bokserkach[Seunghyuna].
- Specjalne śniadanie! – oznajmił właściciel odzieży uśmiechając się w ten swój specyficzny sposób, nad odświętnie przygotowanym stołem. – Pamiętasz co dzisiaj jest?
Chłopak potarł zaspane oczy.
- Jeżeli pytasz o coś bardziej złożonego niż dzień tygodnia, to nie. O dzień tygodnia też nie pytaj bo nie mam pojęcia.
- Nasza rocznica! – Seunghyun wydawał się być zdumiony jego niewiedzą. – Rok temu zamieszkaliśmy tu razem.
- Acha, super. Mogę wrócić spać? Dziękuję – odwrócił się i szybko zniknął z powrotem za drzwiami sypialni.
- Jiyongie… - oczywiście poszedł za nim.
- Jest ósma rano, czyli środek nocy! Nic mnie nie obchodzi – warknął nieprzyjemnie i nasunął na oczy swoją czarną maskę z napisem ‘Bitch is Sleeping. For Beauty.’
* * *

Dzisiaj…
Dusił się w tym mieszkaniu. Wszystko wciąż w bolesny sposób kojarzyło mu się z NIM. Wspólnie dokupione meble. Jego ulubione piwo, nadal stojące w lodówce. Książka rozłożona na stoliku grzbietem do góry, jakby zaraz miał wrócić i podjąć czytanie, na dalej otwartej stronie. Otwartej od trzech miesięcy.
I to wrażenie, że wszystko wydarzyło się dopiero wczoraj…

Usiadł na kanapie odchylając się do tyłu i zagapił się w sufit. Dziwne uczucie jakby nic się nie zmieniło. Miał wrażenie, że wciąż czuje w powietrzu jego zapach, chociaż to nie możliwe. Zbyt wiele czasu upłynęło, a takie rzeczy są zbyt ulotne.

Wciąż pamiętam…
* * *
Wsunął klucz w zamek, jednak ten nie dawał się przekręcić.
- No co to ma być… - warknął cicho. Czyżby agent dał mu złe klucze? Spojrzał jeszcze raz na numer mieszkania na drzwiach i breloczku doczepionym do kluczy. Wszystko się zgadzało.
Spróbował w drugą stronę. Zadziałało. Drzwi jednak wciąż nie chciały współpracować i dać się otworzyć. Zaklął pod nosem i jeszcze raz przekręcił z powrotem.
- Otwarte?
Rozumiał że mieszkanie było puste, ale jakoś nie chciałby zaczynać od wyganiania z niego nieproszonych lokatorów… Zacisnął mocniej dłoń na niewielkiej walizce i pchnął drzwi, na wszelki wypadek przygotowując się do znokautowania ewentualnego przeciwnika.
Jednak tego, co zastał w mieszkaniu się nie spodziewał. Było w nim już kilka mebli, na środku pokoju stała kanapa a przed nią ogromny telewizor, do którego jakiś mężczyzna właśnie podłączał nowiutkie PS3.
Spojrzał na Jiyonga zdziwiony, w zabawny sposób marszcząc krzaczaste brwi.
- W czym mogę pomóc? – zapytał niskim, miękkim głosem ze specyficzną chrypką.
Do Jiyonga dotarło, że musi w tej chwili wyglądać wyjątkowo mało inteligentnie z opadniętą z wrażenia szczęką i walizką w dłoni jakby się na kogoś nią zamierzał. Natychmiast opuścił rękę i przybrał możliwie najbardziej znudzony wyraz twarzy, jakby obcy podłączający konsole w jego mieszkaniu byli dla niego nudną codziennością.
Wszedł bez słowa, zamykając za sobą drzwi i odruchowo przekręcając zamek. Niby okolica bezpieczniejsza niż ta, w której dotąd mieszkał, ale strzeżonego pan Bóg strzeże.
Chociaż może zamykanie się z obcym w mieszkaniu też nie było dobrym pomysłem.
Mimo to zsunął buty, odstawił walizkę w kącie i bezczelnie rozłożył się na kanapie. Musiała być nowa bo wciąż pachniała świeżym drewnem i sklepem meblowym.
- Kim jesteś i co robisz w moim mieszkaniu? – zapytał prosto z mostu ‘obcego’.
Ten uniósł jedną brew i uśmiechnął się sceptycznie.
- Twoim mieszkaniu? – powtórzył tylko.
- Moim, moim… wczoraj podpisałem umowę najmu. Tak więc jest moje – sięgnął do kieszeni po kopię umowy. Machnął mu nią przed nosem.
- Hm… Nazywam się Choi Seunghyun i też podpisałem umowę najmu wczoraj… - odparł i wrócił do podłączania ‘chlebaka’. Gdy wsadził wtyczkę drugiego pada, wstał i otrzepał kolana. – Zjesz coś? Już przynieśli mikrofalówkę, a zgłodniałem.
Żadnych pytań. Żadnych pretensji czy złości.
- Chętnie – skinął głową. Dlaczego by nie? – Ja jestem Jiyong.
- Miło mi poznać…
* * *

Dzisiaj…
Wszystko go bolało. Czuł dokładnie każdy mięsień, każde włókno. Ale to dobrze, znaczy, że wysiłek był efektywny. Przeczesał palcami wciąż wilgotne włosy.
Dlaczego to musiało się tak skończyć?

Za dużo myślał…
Tyle że… czy to się naprawdę skończyło?
Nie było pożegnań, ciepłych słów, ostatniego pocałunku. Tylko zimno. A chłodne słowa padły w końcu z jego ust, a nie Seunghyuna.
Decyzja podjęta ‘po prostu’. Bo tak będzie lepiej. Wygodniej. A może zwyczajnie ‘łatwiej’ – poddać się bez walki, a nie szarpać się o wszystko.
A teraz… nie było już nic.

Wtulił twarz w poduszkę, a miękki materiał z wyrozumiałością wchłaniał łzy…

All that what happened to us do you remember?
[To wszystko co wydarzyło się nam, pamiętasz?]


=CDN=

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz