WSTĘPEM....

Blog stworzony tylko w celu rozprzestrzeniania mojej twórczości poza pewnym forum.
Zawiera między innymi treści na temat relacji męsko-męskich tzw Yaoi, lub boys-love. Jeżeli odrzucają cię takie rzeczy - wyjdź stąd, nie zmuszam do czytania.
Pozostałych zapraszam dalej ^^
Oczywiście nie będę zamykać się tylko w tej konwencji, lubię też czasem coś innego napisać, w końcu nie samym Yaoi człowiek żyje.
Najpewniej będę operować, tak jak do tej pory, głównie wokół koreańskich boisbandów, a konkretniej - zespołu Big Bang.

czwartek, 6 maja 2010

Sen o Smoku... 1/?

tytuł: Sen o Smoku i Śmierci, grających o Koniec Świata w Kości...
part: 1/?
kategoria: PG[na razie]
pairing: none
typ: fantastyka
od autora:
Smok jest najsłynniejszym zabójcą w Trzynastu Krainach. Tym razem dostaje zlecenie na zabicie...



- Ponoć ma na celu kogoś w Tarren – mruknął teatralnym szeptem mężczyzna. Miał szeroką, nalaną twarz, szarą od trzydniowego zarostu, a teraz też zaczerwienioną od wypitego ayeé – tutejszego podłego wina - i małe świńskie oczka.
- Gówno prawda – prychnął jeden z jego towarzyszy. Ten był szczuplejszy, twarz miał wąską, z wielkim czerwonym nosem przypominającym pomidora. – Skąd niby ktoś taki jak ty może to wiedzieć?
Pierwszy uderzył kuflem o stół, rozchlapując na nim ayeé.
- Sugerujesz, że kłamię, Blugstein? – warknął.
- Twierdzę, że znowu usiłujesz błysnąć głupotą, Ririens – odparł spokojnie tamten, upijając łyk swojego trunku i rozpierając się wygodniej na krześle.
- Blugstein, ty… - pierwszy zaczął się chwiejnie podnosić z krzesła.
- A ja słyszałem… - odezwał się trzeci z mężczyzn siedzących przy stole. Na pierwszy rzut oka przypominał ropuchę, z rzadką blond grzywką i kozią bródką. Wpatrywał się w swój kufel jakby tam była odpowiedź na wszystkie pytania świata. – Że widziano go niedawno tu, w okolicy Grasturm…
Nagle rozległ się kaszel, gdy drobny chłopak siedzący przy barze, zakrztusił się swoim ayeé.
- Ponoć ma dwa i pół metra wzrostu… więc może go zobaczymy… - kontynuował mężczyzna. Jego towarzysze natychmiast stracili zainteresowanie kłótnią, i wpatrywali się w niego uważnie.
- Ja słyszałem, że jest w połowie demonem i wystarcza jego spojrzenie by umrzeć… - mruknął Ririens.
- To chyba bazyliszkiem? – prychnął znów ten, nazwany Blugstein. – Poza tym, dlaczego jego ofiary są częściej trute i mają poderżnięte gardła?
- Może tnie i truje wzrokiem? – jego przeciwnik w dyskusji, nie stracił rezonu.
Chłopak przy barze znów się rozkaszlał.
- Hm… i ponoć żywi się surowym mięsem, a najbardziej lubi ludzkie…
Znów kaszel.
- Ech, ci młodzi, zupełnie nie umieją pić… - pokręcił głową Blugstein, jednym łykiem opróżniając kufel do połowy. – Ale wygląd ma tak przerażający, że trudno na niego patrzeć…
- Przepraszam panowie… - odezwał się nieśmiało chłopak, podchodząc do stołu. – Ale, o kim tak rozmawiacie?
Był szczupły i drobny, o okrągłej twarzy i ciemnych oczach o migdałowym kształcie. Bardzo ładny, delikatnej urody, czarne włosy miał starannie przystrzyżone.
- O Smoku, najsłynniejszym zabójcy w trzynastu krainach… - odparł ten z wielkim nosem, Blugstein. – Nie słyszałeś o nim? – dodał, widząc pytającą minę chłopaka.
Dzieciak pokręcił nerwowo głową.
- To gdzieś ty się uchował, chłopcze? – Ririens wytrzeszczył oczy, zdziwiony.
- Jestem z daleka – mruknął cicho, przepraszającym tonem. Po samym stroju można było poznać, że przybywa z bardzo odległych krain. Choć znoszone, ubranie było wyraźnie drogie, z jedwabiu ze wschodnich ziem.
- Jak świat długi i szeroki, słyszano o nim wszędzie… więc naprawdę musisz być z jego najgorszego końca… - pokiwał głową trzeci, którego nazwisko nie padło w dyskusji, a który i tak przez wszystkich był nazywany ‘cichy Fin’.
Chłopak uśmiechnął się, znów przepraszająco.
- Tak jakby…
- Uważaj chłopcze, bo Smok cię dopadnie i zje, dokładnie oddzielając mięso od kości… na żywo i bez znieczulenia! – parsknął Blugstein, a chłopak podskoczył nerwowo na swoim miejscu.
- T-to… ja już pójdę! – powiedział szybko i zerwał się z krzesła, rzucając monetę barmanowi. – Dziękuję panom za rozmowę!
- Ech… słabe te dzieciaki… - mruknął znów Blugstein i dopił swoje ayeé. – Jeszcze jedno! – zawołał do barmana.
* * *
Jiyong wyszedł z tawerny, ciaśniej owijając się peleryną. Na zewnątrz szalała śnieżyca, i chociaż nie odczuwał zbyt dotkliwie zimna, to za nim nie przepadał.
- Seungri! – wrzasnął w ciemność. – Seungri!
- Już! – odkrzyknął ktoś.
Zaraz tuż przed chłopaka podjechał stary, ciemnozielony Jeep.
- Co tak długo? – warknął Jiyong, wsiadając do środka. Zatrzasnął za sobą drzwi i zaczął wytrzepywać śnieg z włosów. To zlecenie chyba nie było warte tego wszystkiego.
- Przepraszam, ledwo coś zawołał… - odparł chłopak siedzący za kierownicą. Twarz miał szczuplejszą, ale był jakby mocniejszej budowy, a czarne włosy miał krótsze niż Jiyong. – Mieli niedużo benzyny, ale powinno wystarczyć do następnego postoju…
- Tak przerażający, że trudno na mnie patrzeć? – przerwał mu, unosząc pytająco brew. – Coś ty znowu wymyślił?
Seungri uśmiechnął się lekko.

- Pomyślałem, że to pasuje do straszliwego demona zabójcy… - wzruszył ramionami, nie odrywając spojrzenia od, ledwo widocznej przez śnieg, drogi - Zresztą to już stara plotka. Najnowsza jest o obdzieraniu żywcem ze skóry, i napoju z gałek ocznych…
Jiyong zaśmiał się radośnie.
- Tego jeszcze nie słyszałem.
- Bo dopiero co ją opowiedziałem tutejszemu chłopcu stajennemu – wyszczerzył się. Mimo że był ubrany w kilka warstw grubych ubrań, wyraźnie trząsł się z zimna.– W którą stronę? – zerknął na pasażera.
- Na zachód. Jedziemy do Koreschtand
* * *
Seunghyun usiadł gwałtownie na łóżku. Miał wrażenie jakby coś wyssało mu całe powietrze z płuc i teraz dyszał ciężko, usiłując je odzyskać.
Z trudem zwlekł się z łóżka i podszedł do stolika w końcu pokoju gdzie stała misa z zimną wodą. Całe ciało pokrywał mu zimny pot, a przed oczami migotały kolorowe plamy. Poczuł wilgoć pod nosem – krew. Dawno nie miał tak silnej wizji…
Opłukał twarz i dłonie. Krew z nosa już przestawała lecieć.
Spojrzał na swoje odbicie w zwierciadle. Nie wyglądał najlepiej. Ostatnio sny wykańczały go coraz bardziej.
Nie myślał, że tak to się skończy…. Że zostanie tak sprzedany. Liczył, że gdy on się dowie…
- Seunghyun? Wszystko w porządku?
Prawie podskoczył, słysząc głos demona. Taeyang bezszelestnie wślizgnął się do pokoju i teraz stał obok, patrząc na niego zmartwionym wzrokiem.
- Tak, to tylko…
- Zły sen? – parsknął demon, uśmiechając się gorzko. – W twoim przypadku, żaden sen nie jest ‘tylko’ snem. Zły tym bardziej.
- To nic… - Seunghyun odwrócił wzrok i jeszcze raz opłukał twarz lodowatą wodą. Nabrał jej trochę i dłoń i polał sobie kark. Czuł się już trochę lepiej.
- Krzyczałeś – powiedział cicho Taeyang.
- No i? – sięgnął po wiszący obok ręcznik i wytarł się dokładnie. – To był tylko koszmar, Taeyang, idź spać i daj mi spokój.
- Ty nie masz TYLKO koszmarów, Seunghyun…
- Daj mi spokój i wynoś się stąd! – mężczyzna podniósł głos i zmrużył groźnie oczy. – Czy mam cię nazwać i rozkazać?
Taeyang tylko westchnął ciężko.
- Dobrze… - wyprostował się. – Tyle, że z twojego zachowania wnioskuję, że to coś ważnego i zdecydowanie nieprzyjemnego i wolałbym…
- Wynoś się Youngbae! – wrzasnął, porządnie już wściekły.
Demon po prostu zniknął. Nie mógł się oprzeć magii imienia.
Seunghyun rzucił ręcznik obok miski i położył się z powrotem do łóżka. Wiedział, że już nie zaśnie. Nie po tym, co zobaczył we śnie.
Oparł głowę na dłoniach i zagapił się w sufit. Po raz kolejny sprzedano go jak przedmiot. Wręcz czuł jakby znów zapłonęła pieczęć niewolnika na jego plecach. Po tylu latach nagle…
Więc miał umrzeć. I to już niedługo.
I znał już tożsamość zabójcy.
- Smok… - powiedział cicho.

CDN

1 komentarz:

  1. A to to, to ja na to ile mam czekać... coooo? XDD'
    Ej no! Myślałam że o smoku będzie więcej! A tymi mózg angstami pierzesz... Pisaj!!! -O-

    OdpowiedzUsuń