WSTĘPEM....

Blog stworzony tylko w celu rozprzestrzeniania mojej twórczości poza pewnym forum.
Zawiera między innymi treści na temat relacji męsko-męskich tzw Yaoi, lub boys-love. Jeżeli odrzucają cię takie rzeczy - wyjdź stąd, nie zmuszam do czytania.
Pozostałych zapraszam dalej ^^
Oczywiście nie będę zamykać się tylko w tej konwencji, lubię też czasem coś innego napisać, w końcu nie samym Yaoi człowiek żyje.
Najpewniej będę operować, tak jak do tej pory, głównie wokół koreańskich boisbandów, a konkretniej - zespołu Big Bang.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Remember 3/4

tytuł: "Remember" [3/4]
kategoria: PG15
pairing: G-TOP
typ: yaoi, angst, AU, fluff
opis:
Czasem pozostają tylko wspomnienia. I choćby były szczęśliwe, potrafią być jednocześnie bolesne...






Sometimes it makes me question myself, what did I get into

[Czasem to sprawia że pytam sam siebie, w co ja się wpakowałem]

Pojutrze…
Szklanka z whisky delikatnie chłodziła mu palce. Topienie smutku w alkoholu… nie myślał że stoczy się do tego stopnia. Ale to tylko raz, żeby zapomnieć. Upije się i zapomni na chwilę… A potem wróci do rzeczywistości, co prawda z kacem, ale już nie będzie tęsknił. Pozbiera się do końca. Życie toczy się dalej, on jest młody, a świat nie kończy się na Seunghyunie. Może jeszcze kogoś poznać i być szczęśliwy, prawda?
Upił łyk.
Seunghyun lubił whisky… W końcu to po nim wciąż pozostały te butelki. Zastanawiał się ile musiała kosztować jedna. Nigdy jakoś nie zagłębiał się w fakt jak bogaty jest Seunghyun, a jak biedny on sam. Nie miało to dla niego żadnego znaczenia. Gdy zamieszkali razem, chociaż Jiyong ciągle oszczędzał a starszy chłopak nigdy nie zastanawiał się nad wydawanymi pieniędzmi, wciąż pozostawali sobie równi. We wszystkim innym.
Wypił szybko zawartość szklanki, czując jak mocny alkohol pali go w gardle. Zanów się zastanawiał.
Czy pił ostatnio?
Czy na tych wszystkich ‘party’ dla młodych bogatych i pięknych też podają whisky? Czy tylko drogie wina?
Odstawił szklankę na stolik z głośnym stuknięciem.
- Żegnaj… - mruknął cicho, sięgając po wciąż prawie pełną butelkę.

Pięć miesięcy temu…
* * *
Seunghyun wyciągnął z barku ciężką, rżniętą w kwadrat szklankę do whisky. Jiyong oderwał się od czytanego po raz kolejny ‘Roku 1984’ i spojrzał na niego, zastanawiając się czy powinien się odezwać. Jego chłopak, choć lubił whisky, pił ją tylko gdy chciał się odprężyć i potrzebował chwili ciszy i spokoju, lub gdy miał jakiś problem i bardzo intensywnie się nad nim myślał.
Tyle zdążył się nauczyć przez ponad trzy lata ich związku.
Chwilowo nie był jeszcze pewien z którym przypadkiem ma do czynienia teraz, więc tylko siedział, udając że wciąż czyta, w rzeczywistości obserwując go uważnie. Po chwili zobaczył jak na czole starszego chłopaka pojawia się pojedyncza zmarszczka, jak jakiś sygnał, informująca że chodzi o drugą opcję.
Odłożył książkę na blat szklanego stolika i przysunął się bliżej, delikatnie obejmując go ramionami.
- Stało się coś? - zapytał cicho.
- Stało? - mruknął Seunghyun, podnosząc szklankę i patrząc pod światło na bursztynowy płyn. - Chyba nic… - westchnął. - Myślę… Że już chyba pora tym coś niecoś uświadomił rodzicom…
- To znaczy? - zapytał Jiyong, choć właściwie znał już odpowiedź.
- Chciałbym powiedzieć im o nas… - kolejne ciężkie westchnięcie. - Mam dość tego, że za każdym razem jak jestem w domu, matka pyta kiedy przyprowadzę jakąś dziewczynę… - pociągnął łyk ze szklanki i odchylił głowę do tyłu. - Zawsze było mi głupio powiedzieć że ‘nigdy’, ale… chyba ma prawo wiedzieć? - wsunął dłoń w miękkie włosy chłopaka i zaczął go delikatnie głaskać czubkami palców. - I chyba po prostu… boję się.
Jiyong się nie odezwał, tylko mocniej go przytulił. Co mógłby powiedzieć? Jego własna matka znała Seunghyuna od dawna, i wiedziała co go łączy z jej synem, oprócz wspólnego mieszkania. A że dużo wcześniej była świadoma orientacji Ji, tak nie zrobiła ta informacja na niej większego wrażenia.
- Będzie dobrze, zobaczysz. - powiedział w końcu uspokajającym tonem. - W końcu jesteśmy razem.
* * *

Pojutrze…
Gdy po raz trzeci odstawił pustą szklankę, nie było już w niej w ogóle lodu. Czknął głośno, raz, drugi, i znów sobie nalał. Miał zamiar upić się całkowicie, wypłukać alkoholem ostatnie wspomnienia jakie w nim pozostały. Pozbyć się butelek które choćby tylko stojąc w barku też przypominały mu o nim.
- Odszedł, dobre sobie - parsknął Jiyong. - Jesteś debilem Seunghyun… - upił łyk. - Ale ja jeszcze większym. Moja wina… twoja wina… żałooosne… - jęknął i przyłożył sobie szklankę do policzka. Nie była już zimna, zagrzała się od trzymania jej w palcach. Prychnął niezadowolony. - Nie powinienem był cię chyba tak wywalać z domu… - burknął, zwieszając głowę. - Niepowinienem… niepowinienem… nie powinieneś nazywać mnie…
Po raz kolejny opróżnił szklankę i nagle poczuł że po policzkach znów spływają mu łzy.
Po raz kolejny nalał sobie bursztynowego płynu. Butelka ‘Green Label’ była już prawie do połowy pusta…

Cztery miesiące temu…
* * *
Nie potrafił sobie przypomnieć co się właściwie stało.
Pojechali do domu rodziców Seunghyuna, i Jiyong nie był w stanie stwierdzić który denerwował się bardziej przed tym spotkaniem. Starszy chłopak zaciskał dłonie na kierownicy, aż zbielały mu knykcie, i Jiyong zastanawiał się czy ona zaraz nie pęknie, sam z kolei nie potrafił przestać obgryzać resztek paznokci.
Dom okazał się być luksusową willą na przedmieściach, i choć Jiyong wiedział że ojciec jego chłopaka prowadzi niewielką firmę, którą pewnego dnia Seunghyun ma odziedziczyć, teraz uderzyło go to ze zdwojoną siłą.
Jemu samemu zawsze brakowało pieniędzy, a celem życiowym było zostanie znanym tancerzem.
Ale przecież, mimo to było im razem dobrze, rozumieli się, pasowali do siebie…
Rodzice Seunghyuna mieli jednak zgoła odmienne zdanie na ten temat.
Samego początku kłótni nie potrafiłby przywołać, pamiętał jednak jak w którymś momencie wszyscy na siebie wrzeszczeli a on sam miał ochotę schować się w jakimś kącie i po prostu zniknąć. Pamiętał słowa matki Seunghyuna o tym ‘spedalonym tancerzynie‘, jego ojca jak może tak wystawiać na szwank jego reputację, że ma przecież przejąć firmę…
Był wściekły na siebie że nie potrafił się odezwać, stanąć w własnej obronie, w obronie Seunghyuna, że jedyne co mógł to siedzieć na brzegu kanapy, zaciskając dłonie na brzegu bluzy, aż wreszcie starszy chłopak wrzasnął ‘że to jego życie i żeby nie próbowali nim kierować’, złapał go za rękę i wyszli szybko, odprowadzeni tylko kolejnymi krzykami.
* * *

Pojutrze…
Dowlókł się jakoś do łóżka i zwinął na nim w kłębek. Było mu niedobrze, wypił za dużo.
- Widzisz Seunghyun, nie powinieneś mnie tak nazywać… co z tego… może zrobiłem to specjalnie, ale co z tego… huh. - beknął głośno. - I tak to wszystko moja wina…
* * *

Dwa miesiące i trzy tygodnie temu…
* * *
Jiyong wcisnął wciąż dzwoniący telefon głębiej po poduszkę. Niech on wreszcie przestanie!
Miał dość tych telefonów i pijanego głosu Seunghyuna po drugiej stronie. Wiedział że go zranił, ale wiedział też że tak będzie lepiej. W końcu nic nie jest wieczne, ani miłość, ani cierpienie. Wszystko się kiedyś skończy i nauczą się żyć od nowa.
Wbrew temu co twierdził Seunghyun, mogli żyć bez siebie. Miesiąc, dwa, może pół roku. Za rok już nie będą pamiętać.
Tylko niech to przestanie tak boleć…
Nie rozumiesz że tak będzie dla ciebie lepiej? - miał ochotę wrzasnąć. - Przestań zachowywać się jak pięciolatek któremu zabrano zabawkę!


Trzy miesiące temu…
* * *
Dlaczego nie potrafił pamiętać początków kłótni?
Brzdęk. Ciężka szklanka do whisky uderzyła w ścianę, robiąc w niej wgniecenie i pękając na kilka kawałków.
Seunghyun od prawie miesiąca chodził wściekły. Odsuwał się. Nagle Jiyong zaczął czuć się zbędny. A najbardziej bolesna była bezsilność. Nie miał pojęcia co mógłby zrobić, tym bardziej że sam był przyczyną jego złego samopoczucia.
Widział jego rozdarcie. Między miłością do niego, a przywiązaniem i szacunkiem do rodziców. Między tym co ‘chciałby’ a co ‘powinien’.
I zrobił jedyną rzecz jaka mu przyszła do głowy.
Odsunął się całkowicie. Starając się wywołać przedtem nienawiść by przynajmniej Seunghyun nie miał wyrzutów sumienia. By nie musiał go żałować. By za nim nie gonił.
Szkoda tylko że nie wiedział że to tak nie zadziała…
- Przez ostatni miesiąc miałeś mnie na tyle głęboko w dupie że musiałem se kogoś znaleźć - wysyczał Jiyong, mrużąc oczy. - Nie myślałeś chyba że będę do ciebie wiecznie przywiązany, co? - usiadł na kanapie - ICH KANAPIE - rozpierając się wygodnie i patrząc na starszego chłopaka z pogardą.
Wtedy o ścianę uderzyła kolejna szklanka, której odłamki upadły tuż obok pierwszej.
- Nie sądziłem tylko że tak szybko odkryjesz mój mały skok w bok… czy może dokładniej SKOKI - ostatnie słowo prawie przeliterował. - W końcu jak długo można się zadowolić jednym kutasem, hm?
Wówczas Seunghyun nie rzucił już następną szklanką o ścianę, a nagle znalazł się tuż przy chłopaku i uderzył go w twarz.
- Ty szmato… - wysyczał tylko.
Jiyong starł z wargi odrobinę krwi i prychnął głośno. Po czym po prostu rzucił się na niego z pięściami.
Jak przez mgłę pamiętał jak tarzali się po podłodze, kopiąc, szarpiąc, tłukąc się i wrzeszcząc obelgi.
W końcu to Jiyong leżał zwinięty w kłębek na podłodze, cały obolały ale jego mina wciąż wyrażała wściekłość, a oczy były jeszcze zimniejsze niż przedtem.
- Daj mi spokój - wysyczał. - Wynoś się i daj mi wreszcie święty spokój! - z trudem zaczął się podnosić. Starał się nie patrzeć na Seunghyuna którego oczy były już teraz tylko pełne smutku. - Mam cię dość, nie potrafisz nawet tego pojąć? Aż tak głupi jesteś?
- Yongie… - wyszeptał, jakby nie chciał wierzyć w to co słyszy. Jiyong starał się nie słyszeć tego bólu w jego głosie. Z trudem udało mu się wreszcie wyprostować. Odwrócił wzrok.
- Co? Naprawdę myślałeś że wciąż mi zależy? - kolejne prychniecie. - Głupiś czy naiwny?
Poczuł jak Seunghyun go łapie za ramiona. Nie spojrzał jednak nie niego, uparcie wbijając wzrok w półkę z książkami.
- Jiyong… powiedz że to nie tak… - słyszał w jego głosie rozpacz. Albo mu się tylko zdawało. - Lub choć powtórz to wszystko patrząc mi w oczy! - potrząsnął chłopakiem jak lalką.
Zmusił się by na niego spojrzeć, zachowując niewzruszony wyraz twarzy i pogardę w oczach.
- Naprawdę tego chcesz? - prychnął. - Jestem w końcu szmatą, czyż nie tak? Wciąż obchodzi cię jakaś dziwka? - warknął, spodziewając się kolejnego ciosu i kolejnej bójki.
Seunghyun go jednak nie uderzył a tylko zacisnął mocniej palce na jego ramionach.
Chłopak westchnął ciężko, jakby zmęczony tłumaczeniem po raz setny czegoś banalnego, czego ten nie potrafił pojąć.
- Mam cię dość Seunghyun. Męczysz mnie, irytujesz. Po prostu cię już nie kocham. To takie skomplikowane? Chcę żebyś się już wyniósł z mojego życia.
Miał aż ochotę siebie pochwalić za tak idealną grę.
‘Tak będzie lepiej’
Po tym, w oczach Seunghyuna pozostała już tylko rezygnacja.
Cisza.
Więcej nie padło żadne słowo. Seunghyun wszedł do ich sypialni, spakował do walizki część swoich rzeczy, a Jiyong usiadł na ich kanapie i w milczeniu patrzył za nim gdy wychodził.
Drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem, kończąc ponad trzyletni rozdział ich wspólnego życia.
Cisza stała jeszcze gorsza niż przedtem.
* * *

Dni po pojutrze…
Następny dzień spędził w łóżku odchorowując wypity alkohol. Kac rozsadzał mu czaszkę, wywracał żołądek na lewą stronę i palił w przełyku.
Dopiero jeszcze kolejnego dnia udało mu się pozbierać. Zmienił pościel, posprzątał mieszkanie, wymył podłogę w łazience z wymiocin.
I już więcej nie płakał. W końcu jako facet nie powinien się aż tak załamywać. Pora by podnieść głowę i ruszyć przed siebie. Ile można się nad sobą użalać? Niespełniona miłość to nie koniec świata.
Wreszcie obudził się z zawieszenia w jakim trwał trzy miesiące.
Dzień po dniu było coraz lepiej.
Znów żył.


Kiedyś…
Kiedyś go kochał. Jak w jakieś bajce byli razem szczęśliwi, wierząc że tak będzie już zawsze.
Jednak coś takiego jak ‘zawsze’… nie istnieje.
Ale wtedy jeszcze tego nie wiedzieli.
Gdy po prostu trzymali się za ręce przez sen. Gdy leżeli oparci o siebie na kanapie oglądając razem filmy. Gdy grali w głupie gry śmiejąc się przy tym i złoszcząc na siebie nawzajem. Gdy kłócili się o mycie naczyń. Gdy jedli razem kolacje w milczeniu, zbyt zmęczeni by jeszcze rozmawiać. Gdy kąpali się razem. Gdy wymieniali delikatne pocałunki. Gdy się kochali. Gdy…
Gdy nie mieli pojęcia że tak to się skończy.
Teraz zachowa tamten czas jako szczęśliwe wspomnienia.

Niedługo…
* * *
Wracał zmęczony z treningu. Zmęczony ale szczęśliwy. Przestał się skrajnie zamęczać, ćwicząc do granic wytrzymałości, bo przecież nie o to w tym chodziło. I tak ostatnio szło mu rewelacyjnie i co najważniejsze, dostał angaż do przedstawienia o naprawdę dużym budżecie. Na dodatek w jednej z głównych ról. Nie mógł się doczekać aż przeczyta własne nazwisko na afiszu, napisane wreszcie dużą czcionką! W końcu tyle czasu na to pracował.
Przeczesał palcami włosy, teraz już podcięte i zafarbowane na ciepły, jasny brąz. Będzie musiał je wymyć jak tylko wróci do domu, bo po całym dniu ćwiczeń były tak koszmarnie nieświeże że doprowadzało go to do szału.
Miał ochotę na coś dobrego do jedzenia. Ćwiczył tyle że nie potrzebował jakoś bardzo pilnować diety, no i coś słodkiego raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Co prawda powinien oszczędzać, ale przecież nie ma zamiaru kupować sobie nic strasznie drogiego. Słodycze przecież nie kosztują dużo.
W końcu zdecydował się na loda. Dzień był ciepły, więc w kolejce do okienka stało już kilka osób, głównie dzieci, ale jakoś sam nigdy nie czuł się dość dorosły. Uśmiechnął się do malca w wózku którego matka właśnie kupowała, a ten w odpowiedzi zamachał do niego grzechotką.
Naprawdę, wszystko było w porządku.
Z wafelkiem w garści ruszył do stacji metra, jednak zaraz się rozmyślił i zawrócił w stronę parku. Przecież nigdzie mu się nie śpieszyło, a dzień był ładny… Poprawił słuchawki w uszach, obciągnął bluzkę i ułożył wygodniej torbę na ramieniu by nie przeszkadzała. Spacer mu dobrze zrobi, rozluźni choć trochę zmęczone mięśnie…
I nagle stanął jak wryty, a lód wypadł mu z ręki.
Nie był pewien czy to krzyknął czy wyszeptał.
Jak… to przecież… dlaczego...
- Seunghyun…



=CDN=

2 komentarze:

  1. ja che daleeeej1!!........

    OdpowiedzUsuń
  2. aaa proszę błagam....
    Dokończ to bo normalnie nie moge normalnie funkcjonować!:d

    OdpowiedzUsuń